Zarówno prasa, jak i politycy celowo wykorzystują narrację opartą na strachu przed wojną, ponieważ jest to niezwykle skuteczne narzędzie manipulacji i budowania zaangażowania. Działania te, często określane jako „zarządzanie strachem” (ang. fear-mongering), przynoszą konkretne korzyści obu grupom, wykorzystując nasze pierwotne instynkty.
Psychologiczne podstawy: strach jako emocja pierwotna
Klucz do zrozumienia tego zjawiska leży w psychologii ewolucyjnej:
- Strach przyciąga uwagę: Ludzki mózg jest ewolucyjnie zaprogramowany do priorytetowego przetwarzania informacji o zagrożeniu. Wiadomości, które wywołują silny lęk, automatycznie przyciągają uwagę i są szybciej zapamiętywane niż fakty merytoryczne.
- Strach wyłącza racjonalność: Kiedy odczuwamy lęk o bezpieczeństwo (swoje, rodziny), uruchamiają się pierwotne reakcje unikowe, które osłabiają myślenie krytyczne. Przestraszeni ludzie reagują szybko, emocjonalnie i są bardziej skłonni zaakceptować proste i szybkie rozwiązania.
Korzyści dla polityków: władza i kontrola
Dla polityków narracja strachu przed wojną (lub innym poważnym kryzysem) jest jednym z najpotężniejszych narzędzi do osiągania celów politycznych i wzrostu poparcia:
- Skupienie poparcia wokół „Obrońcy”: Strach naturalnie skłania ludzi do poszukiwania silnego przywódcy lub grupy, która obiecuje ochronę. Polityk, który przedstawia siebie jako jedynego zdolnego do odparcia zewnętrznego zagrożenia, szybko zyskuje na popularności, nawet jeśli zagrożenie jest wyolbrzymione.
- Wzrost uprawnień państwa: Narracja kryzysowa uzasadnia nadzwyczajne działania i zwiększanie budżetu na obronność, wywiad czy służby. Społeczeństwo, w obawie o bezpieczeństwo, łatwiej godzi się na ograniczenie swobód obywatelskich i akceptuje działania, które w normalnych okolicznościach byłyby niedopuszczalne.
- Odwrócenie uwagi: Kreowanie zewnętrznego „wroga” pozwala odwrócić uwagę opinii publicznej od realnych, wewnętrznych problemów (np. gospodarczych, korupcji, społecznych). Wszystkie inne kwestie schodzą na drugi plan.
- Efekt „zjednoczenia wokół flagi”: W obliczu zagrożenia narodowego automatycznie wzrasta poparcie dla władzy, niezależnie od jej wcześniejszych błędów i pustych obietnic.
Korzyści dla mediów: zaangażowanie i zyski
Dla prasy (zwłaszcza tradycyjnej i internetowej) wojenna narracja, choćby tylko spekulatywna, jest czysto komercyjnym modelem biznesowym:
- Kliki i zasięgi: Treści budzące strach generują najwyższe wskaźniki klikalności (clickbait) i udostępnień w mediach społecznościowych, co przekłada się na wzrost ruchu na stronie i w konsekwencji na przychody z reklam.
- Rywalizacja o uwagę: W dobie nadmiaru informacji, media muszą konkurować o uwagę odbiorcy. „Wojna” jest tematem, który zawsze wygrywa z mniej emocjonującymi, merytorycznymi wiadomościami.
- Algorytmy: Media społecznościowe i platformy newsowe nagradzają treści, które wywołują silną reakcję emocjonalną. Narracja strachu jest idealnie dostosowana do działania tych algorytmów.
Podsumowanie
Strach przed wojną jest wykorzystywany w polityce do zdobywania, utrzymywania i umacniania władzy oraz do uzasadniania kontrowersyjnych działań. W mediach jest to zaś najlepszy towar na rynku uwagi. Ten mechanizm, choć często skuteczny, prowadzi do syndromu złego świata, w którym ludzie postrzegają rzeczywistość jako bardziej niebezpieczną, niż jest w istocie. Napięcia między Rosją a NATO nie są nagłym wydarzeniem, ale procesem trwającym od lat. Zjawiska takie jak eksplozja cen złota, bańka technologiczna czy obecność sił porządkowych na ulicach, to złożone problemy ekonomiczne i społeczne, które niekoniecznie są bezpośrednim sygnałem nadchodzącego konfliktu zbrojnego.




