Integralność informacji stała się wymogiem operacyjnym obrony cywilnej. W obliczu uprzemysłowienia ataków kognitywnych (poznawczych) przez Rosję i Chiny, rządy państw europejskich muszą odejść od reaktywnego reagowania na dezinformację na rzecz uodpornienia obywateli i instytucji na manipulację, zanim ta zdąży się zakorzenić.
W kontekście obrony cywilnej integralność informacji nie jest już marginalnym wyzwaniem komunikacyjnym, lecz decydującą zdolnością operacyjną. W dynamicznie rozwijającej się sytuacji kryzysowej zdolność do utrzymania wspólnej oceny rzeczywistości jest warunkiem koniecznym do podjęcia działań fizycznych. Bez wiarygodnej, wielokanałowej komunikacji, która wyprzedzi próżnię informacyjną, zaufanie społeczne może błyskawicznie wyparować.
Przykładowo, uszkodzenie kabla podmorskiego EstLink-2 łączącego Finlandię i Estonię w grudniu 2024 roku przez statek Eagle S wymagało – według wczesnych szacunków – napraw o wartości 50–60 mln euro, niemal podwoiło ceny energii elektrycznej i wpłynęło na rynki daleko poza bezpośrednim miejscem awarii. Jednak podczas gdy media głównego nurtu donosiły o zdarzeniu jako o potencjalnym rosyjskim sabotażu, w mediach społecznościowych sugerowano, że to kraje europejskie same zaaranżowały ten sabotaż, aby uzasadnić zwiększenie wydatków wojskowych i wzmocnienie obecności NATO w regionie bałtyckim. Te kampanie dezinformacyjne miały na celu odwrócenie uwagi od odpowiedzialności Rosji, posianie niezgody między narodami europejskimi oraz podważenie zaufania publicznego do instytucji rządowych i sektora prywatnego.
Incydent ten doskonale ilustruje, jak rzeczywisty wstrząs tworzy natychmiastową próżnię informacyjną i towarzyszące jej okno podatności na zagrożenia dla rządów państw Zachodu. Fałszywe przypisanie odpowiedzialności (atrybucja) oraz sfabrykowane „informacje z pierwszej ręki” mogą rozprzestrzeniać się szybciej niż oficjalne oświadczenia, które wciąż są weryfikowane. Stanowi to strukturalną słabość państw demokratycznych, ponieważ mechanizmy rynkowe przyciągania uwagi rzadko idą w parze z wymogiem rzetelności – a odbiorcy w dotkniętych kryzysem krajach mają skłonność do udostępniania informacji w pierwszej kolejności i sprawdzania ich dopiero później.
Jak pokazują ten i podobne kryzysy, jeśli rządy państw europejskich nie potrafią szybko zapełnić tę próżnię wiarygodnymi, możliwymi do zweryfikowania faktami, wrogie operacje zagranicznej manipulacji informacjami i ingerencji (FIMI) wykorzystają mgłę wojny do zastawienia pułapki poznawczej. Ich celem jest narzucenie narracji odsuwających winę od agresora i paraliżujących proces decyzyjny, zanim jeszcze rozpoczną się oficjalne dochodzenia.
Wspomniana „mgła wojny” staje się coraz większym wyzwaniem ze względu na stopień powiązań w Europie oraz wrażliwość jej infrastruktury krytycznej. Transgraniczne łańcuchy dostaw i gęsto sieciowana infrastruktura oznaczają, że wstrząs (zarówno ten wywołany celowo, jak i będący skutkiem klęski żywiołowej) rzadko ogranicza się do jednego państwa. Poważne zakłócenie w dostawach energii, systemach płatniczych, transporcie czy usługach cyfrowych może szybko wywołać efekt domina w wielu krajach europejskich.
Podatności europejskiego ekosystemu informacyjnego
Awaria zasilania w Hiszpanii i Portugalii w kwietniu 2025 roku pokazuje niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą próżnia informacyjna. Niedobór w konwencjonalnej produkcji energii wyłączył z użytku systemy cyfrowe, co sparaliżowało zarówno cywilne, jak i wojskowe sieci łączności. W ciągu kilku minut w sieci rozprzestrzeniła się lawina fałszywych oskarżeń sugerujących rosyjski cyberatak, co następnie zostało powielone przez kanały informacyjne głównego nurtu i rozpropagowane poza granicami obu państw. Interpretacja kryzysu może zatem błyskawicznie wyprzedzić zarządzanie kryzysem, a wiarygodne media (w tym przypadku CNN Portugal) mogą stać się mimowolnymi przekaźnikami kłamstwa, gdy agencje rządowe nie są w stanie dostarczyć wczesnych, sprawdzonych faktów.
Choć akurat za ten incydent Rosja nie ponosiła odpowiedzialności, Kreml postrzega połączony ekosystem informacyjny Europy jako kluczową słabość i wektor ataku. Operacje informacyjno-psychologiczne (takie jak wojna kognitywna i propaganda) mają na celu paraliżowanie procesów decyzyjnych przeciwnika oraz niszczenie spójności społecznej. FIMI (Zagraniczne Manipulacje Informacjami i Ingerencje) to wzorzec zachowań, który zagraża wartościom, procedurom i procesom politycznym lub negatywnie na nie wpływa, często balansując na granicy prawa i bezprawia. Zamiast zwykłego wyzwania komunikacyjnego, stanowi to skoordynowane działanie operacyjne adwersarzy dążących do rozbicia spójności społecznej. Operacje te służą jako strategiczne narzędzia niektórych państw, czego przykładem jest rosyjska doktryna konfrontacji informacyjnej oraz wysiłki Chin zmierzające do kształtowania globalnych narracji. Kampanie FIMI wykorzystują zaawansowane taktyki – od fałszowania dokumentów po celowe zalewanie przestrzeni informacyjnej – aby zniekształcić rzeczywistość i sparaliżować procesy decyzyjne.
Rosyjska doktryna konfrontacji informacyjnej traktuje informację jako broń, cel oraz domenę konfliktu. Dąży ona do izolacji informacyjnej we własnym kraju w celu uodpornienia rodzimej populacji i wsparcia agresji kinetycznej. Głównym mechanizmem operacyjnym jest tak zwany „szlauch z kłamstwami” (ang. firehose of falsehood), zaprojektowany niekoniecznie po to, by przekonać odbiorcę, lecz by wywołać paraliż i dezorientację poprzez masowość przekazu. Tylko w 2024 roku Europejska Służba Działań Zewnętrznych (ESDZ) udokumentowała 505 incydentów FIMI. Choć liczba odnotowanych incydentów spadła w porównaniu z 2023 rokiem, infrastruktura cyfrowa używana do ich przeprowadzania wzrosła niemal dziesięciokrotnie – do 38 000 kanałów. Sygnalizuje to fundamentalną zmianę strategii Rosji, która odpowiada za około 20% całej architektury FIMI (dla porównania, chińska infrastruktura FIMI stanowi 3,5% tej architektury).
Zamiast polegać na wąskiej grupie uznanych mediów państwowych do szerzenia propagandy, Rosja i Chiny przeszły na model uprzemysłowiony, wykorzystujący tysiące jednorazowych, krótkotrwałych kont, często generowanych przez sztuczną inteligencję (AI). Używając zautomatyzowanych botów do symulowania popularności danego tematu, Rosja i Chiny wykorzystują tzw. „efekt pędu” (ang. bandwagon effect), oszukując algorytmy i ludzi, by wierzyli, że kłamstwo reprezentuje opinię większości. Stawia to obrońców na przegranej pozycji – próbują oni weryfikować nieskończony strumień zautomatyzowanych kłamstw, które rozprzestrzeniają się szybciej niż fakty.
Szeroka dostępność generatywnej sztucznej inteligencji drastycznie obniżyła koszt tworzenia mediów syntetycznych, umożliwiając adwersarzom masową produkcję FIMI na niespotykaną skalę w celu wywołania paraliżu poznawczego. Kluczowym wyzwaniem dla obrony cywilnej jest to, że ogromna ilość treści generowanych przez AI przytłacza istniejące procesy weryfikacji i atrybucji. Dotychczasowe strategie szybkiego dementowania zakładały, że preparowane treści można szybko zdemaskować; jednak w czasie kryzysu treści syntetyczne często stają się nieodróżnialne od rzeczywistości, zanim możliwa jest ich oficjalna weryfikacja. Rządom europejskim brakuje obecnie doktryny i standardów technicznych, które pozwoliłyby zasypać tę pogłębiającą się przepaść między zaawansowanymi zagrożeniami AI a europejskimi zdolnościami weryfikacyjnymi. Przykładowo, deepfake z marca 2022 roku przedstawiający prezydenta Wołodymyra Zełenskiego wzywającego do poddania się miał na celu złamanie morale Ukraińców, z kolei pod koniec grudnia 2023 roku w sieci rozpowszechniano wygenerowane przez AI wideo z prezydent Mołdawii Maią Sandu. Podczas kampanii ingerencji wyborczych w 2024 roku materiały wspomagane przez AI zawierały m.in. nagranie imitujące jej głos, mające na celu wywołanie niepokojów społecznych i nadszarpnięcie zaufania publicznego do władz kraju.
Atakowanie procesów decyzyjnych
Cel współczesnych zagrożeń hybrydowych przesunął się zatem z kontrolowania informacji na manipulowanie (hakowanie) samym procesem decyzyjnym. Wojna kognitywna to walka o wyższość poznawczą poprzez zakłócanie sposobu, w jaki jednostki i instytucje interpretują rzeczywistość. Rosja i Chiny stosują obecnie taktyki intruzji poznawczej, które dążą do instrumentalnego wykorzystania emocji – w szczególności gniewu, urazy i oburzenia – aby ominąć racjonalną dyskusję i odciąć obywateli od przywiązania do instytucji demokratycznych. Dwiema głównymi grupami docelowymi tych działań są: ogół społeczeństwa oraz decydenci strategiczni. Choć kampanie FIMI uderzają w obie grupy, mechanizmy ataku i wymagane postawy obronne znacząco się różnią.
Przykładem była operacja Ghostwriter – cybernetyczna kampania wpływu wymierzona w Łotwę, Litwę i Polskę (a później także w polityków niemieckich). Grupa hakerska, rzekomo powiązana z Białorusią, wykorzystywała przejęte, autentyczne konta w mediach społecznościowych oraz strony internetowe do szerzenia sfabrykowanych historii. Były to m.in. fałszywe doniesienia o wycieku radioaktywnym z litewskiej elektrowni jądrowej (mające wywołać panikę) czy zmyślony skandal obyczajowy z udziałem litewskich, polskich i amerykańskich oficerów (mający wywołać oburzenie moralne i ośmieszenie). Narracje te projektowano tak, by zmieniać przekonania, emocje lub zachowania odbiorców, a także tworzyć napięcia między sojusznikami z NATO – w szczególności osłabiając zaufanie publiczne do instytucji demokratycznych poprzez dyskredytowanie urzędników państwowych i partnerstw międzynarodowych. Operacja Ghostwriter odniosła częściowy sukces, pokazując, że kampania FIMI oparta na cyberatakach może przeniknąć do wewnętrznych kręgów rządów państw NATO i wykorzystać ich własne kanały komunikacji do szerzenia dezinformacji. Skutecznie uderzyła też wizerunkowo w Siły Zbrojne RP i klasę polityczną. Jednak ze względu na to, że zaatakowane rządy zidentyfikowały ataki i poinformowały opinię publiczną o zagrożeniu, operacji Ghostwriter nie udało się doprowadzić do trwałego zerwania stosunków między tymi narodami a ich sojusznikami z NATO.
Kiedy adwersarze biorą na cel europejskie przywództwo i struktury dowodzenia obrony cywilnej, celem rzadziej jest polaryzacja społeczeństwa, a częściej zniekształcenie cyklu podejmowania decyzji. Chodzi o to, by spowolnić lub zmylić proces oceny sytuacji, zmusić liderów do czekania na całkowitą pewność i skłonić ich do podejmowania decyzji spóźnionych, niespójnych lub łatwych do cofnięcia. Rosyjska praktyka w tym obszarze jest często określana mianem „sterowania refleksyjnego” (ang. reflexive control): polega ona na kształtowaniu wyborów przeciwnika poprzez podsuwanie mu wyselekcjonowanych wskazówek, prawdopodobnych wersji maskujących (przykrywek) oraz sprzecznych wyjaśnień, które potęgują niepewność w momentach, gdy czas na podjęcie decyzji jest najbardziej kluczowy.
Innym przykładem takiej kampanii jest DoppelGänger – zaawansowana rosyjska kampania FIMI, po raz pierwszy publicznie zidentyfikowana w połowie 2022 roku po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Pokazała ona przejście na przemysłowy model agresji kognitywnej. Kampania była realizowana przez dwie komercyjne rosyjskie firmy marketingu politycznego: Agencję Projektowania Społecznego (rosyjskie centrum wojny psychologicznej) oraz firmę Struktura. Wykorzystano w niej przemysłowo-jednorazową architekturę cyfrową, składającą się z ponad 25 000 sieci skoordynowanych nieautentycznych zachowań (CIB) i setek fałszywych domen systematycznie klonujących zaufane media oraz strony rządowe. Wszystko po to, by dotrzeć do zachodnich odbiorców, osłabić międzynarodowe wsparcie dla Ukrainy i podsycać podziały społeczne.
Początkowo kampania była wymierzona we Francję, Niemcy i Ukrainę, ale później rozszerzyła się na Włochy, Izrael, Polskę i Stany Zjednoczone. Mimo wysiłków zachodnich rządów, kampania ta pozostaje aktywna i odporna na próby zablokowania. Choć mogła nie zdołać trwale zniszczyć międzynarodowego wsparcia dla sprawy ukraińskiej, nadal znacząco potęguje mgłę wojny oraz polaryzację w atakowanych społeczeństwach.
Bezpieczeństwo poznawcze (kognitywne) stało się tym samym nieodłącznym elementem odporności społecznej.
Bezpieczeństwo poznawcze i ochrona domeny ludzkiej
Współczesne konflikty zatarły tradycyjny podział na sferę wojskową i cywilną. Obrona cywilna nie może już tylko reagować na dezinformację – musi proaktywnie uodparniać społeczeństwo (budować tzw. odporność psychiczną i poznawczą).
Kluczowe wątki poruszone w tej części artykułu można podzielić na cztery główne obszary:
Nowe realia: Prywatyzacja zasobów i dyktat algorytmów
W przeciwieństwie do czasów zimnej wojny, kiedy kluczowa infrastruktura (kolej, energetyka, telekomunikacja) była własnością państwa, dziś państwa NATO są skrajnie zależne od sektora prywatnego. Firmy prywatne zapewniają:
ok. 90% transportu wojskowego,
ponad 50% łączności satelitarnej na cele obronne,
75% wsparcia logistycznego dla operacji NATO w krajach gospodarzach.
Dodatkowo, dzisiejszy przepływ informacji nie jest kontrolowany przez tradycyjnych redaktorów (jak w ubiegłym wieku), lecz przez komercyjne algorytmy platform społecznościowych, które promują treści wywołujące skrajne emocje, aby maksymalizować zaangażowanie użytkowników – często kosztem prawdy. Budowanie odporności wymaga więc trudnych negocjacji i regulacji na linii państwo-biznes, a nie odgórnych rozkazów.
Cyfrowa odporność w praktyce (Ukraina i Estonia)
Przykłady z pola bitwy i krajów bałtyckich pokazują, że nowoczesne technologie mogą skutecznie podtrzymywać zaufanie obywateli do państwa podczas kryzysu:
Ukraińska aplikacja „Dija” (Diia): Stworzona do codziennych spraw urzędowych (podatki, dokumenty), po inwazji w 2022 r. została błyskawicznie dostosowana do wysyłania alertów o nalotach i zgłaszania szkód wojennych przez obywateli.
Estońska aplikacja „Ole valmis!” (Bądź gotów!): Służy do ostrzegania i edukowania obywateli w ramach krajowej gotowości cywilnej. Estonia wdraża również edukację obronną w szkołach średnich oraz prowadzi „pobór cybernetyczny” dla specjalistów IT.
3. Słabości regulacyjne i geopolityczne (Akt o usługach cyfrowych – DSA)
Unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA) to najważniejsza próba prawna zmierzająca do zmiany mechanizmów działania wielkich platform technologicznych. W praktyce jednak jego egzekwowanie napotyka potężne bariery:
Opór platform: Pod koniec 2025 roku Komisja Europejska zarzuciła platformom TikTok i Meta łamanie zasad przejrzystości (m.in. blokowanie niezależnym badaczom dostępu do danych potrzebnych do monitorowania dezinformacji).
Niejednorodne działanie: Kryzys wyborczy w Rumunii (gdzie powtarzano wybory z powodu zagranicznych ingerencji) pokazał, że platformy reagują na DSA głównie pod wpływem doraźnego nacisku politycznego, co czyni ten mechanizm mało wiarygodnym w warunkach dynamicznego kryzysu.
Kontekst międzynarodowy: Pod koniec 2025 r. administracja Trumpa w USA zablokowała wjazd kluczowym europejskim badaczom dezinformacji, uznając egzekwowanie DSA za formę cenzury. Pokazuje to, że walka o bezpieczeństwo informacyjne jest mocno upolityczniona na arenie międzynarodowej.
4. Konsolidacja państwowa i systemy awaryjne
Aby przeciwdziałać próżni informacyjnej w trakcie awarii sieci komercyjnych (co było problemem np. w Holandii, gdzie awaria jednego operatora odcięła obywateli od numerów alarmowych), rządy dążą do:
Tworzenia suwerennych systemów zapasowych, np. satelitarnego systemu wczesnego ostrzegania Galileo.
Nakładania na prywatnych operatorów prawnego obowiązku przekierowywania łączności kryzysowej alternatywnymi drogami.
W ujęciu strategicznym kraje europejskie coraz częściej łączą zagrożenia hybrydowe (sabotaż, cyberataki), klęski żywiołowe i pandemie w jedną architekturę reagowania (zgodnie z zaleceniami unijnego Raportu Niinistö). Przykładem głębokich zmian strukturalnych jest Dania, która w 2024 roku utworzyła dedykowane Ministerstwo ds. Bezpieczeństwa Społecznego i Gotowości, aby scentralizować rozproszone dotychczas kompetencje kryzysowe.
Źródło: https://www.iiss.org/



