Wywiad z Markiem Rushem, weteranem US Navy i autorem książki „After the Flash: A Modern Guide to Nuclear Survival”, burzy mity o nieuchronnej zagładzie ludzkości.
Przez dziesięciolecia Hollywood i narracja Zimnej Wojny wpajały nam jeden scenariusz atomowego konfliktu: całkowita anihilacja, „nuklearna zima” i śmierć dla 99% populacji. Mark Rush, były inżynier elektrowni jądrowej i oficer na okręcie podwodnym z rakietami balistycznymi, przedstawia zupełnie inny, oparty na nauce i faktach scenariusz: wojna nuklearna jest przeżywalna. Oto kluczowe wnioski, które radykalnie zmieniają postrzeganie globalnego konfliktu atomowego.
Mniej Głowic, Mniejsza Moc: Obalamy mity z lat 80-tych.
Największym nieporozumieniem, jest opieranie się na danych z Zimnej Wojny. Od czasu traktatu o zakazie prób jądrowych w 1963 roku nastąpiła drastyczna redukcja arsenałów:
- Redukcja arsenału: Liczba głowic zdolnych uderzyć w Amerykę Północną spadła z około 10 000 do około 1600 — to redukcja o 85%.
- Moc głowic: Współczesne głowice są znacznie mniejsze. Średnia moc głowicy rosyjskiej to obecnie około 200 kiloton, podczas gdy w czasie Zimnej Wojny sięgała 5000-15000 kiloton. Zgodnie z prawami fizyki, 10-krotnie silniejsza głowica ma zaledwie 2-krotnie większy promień poważnych zniszczeń – większość energii jest nieefektywnie rozpraszana. Zdecydowanie bardziej efektywne są mniejsze, ale bardziej precyzyjne ładunki.
Przeżyje prawie cały kontynent
Analiza naukowa i mapowanie celów prowadzą do zaskakujących wniosków na temat przeżywalności populacji:
- Ryzyko geograficzne: Strefa natychmiastowej śmierci (całkowite zniszczenie) obejmuje zaledwie 0,25% powierzchni kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.
- Ryzyko populacyjne: W scenariuszu pełnego ataku na dużą skalę (w tym cele cywilne, tzw. countervalue) szacuje się, że zginie około 20% populacji USA. Oznacza to, że 80% ludzi przeżyje początkowy atak.
- Strategia wojskowa: Rosja musiałaby poświęcić co najmniej 50% swojego arsenału (około 800 głowic) na atak na amerykańskie silosy rakietowe (strategia counterforce). Biorąc pod uwagę ich rozproszenie i odporność, a także możliwość wcześniejszego odpalenia amerykańskich rakiet, taki atak może okazać się nieopłacalny. Taki wybór strategiczny oszczędziłby ogromną liczbę miast.
Opady Radioaktywne: Różnica między wybuchem powietrznym a naziemnym
Kwestia promieniowania jest najbardziej obarczona hollywoodzkimi mitami. Rush, jako ekspert w dziedzinie, wyjaśnia, dlaczego współczesne zagrożenie opadem jest mniejsze:
- Wybuch powietrzny vs. naziemny: W przypadku ataku na cele cywilne (miasta) atakujący zawsze wybiorą wybuch powietrzny (air burst), który maksymalizuje falę uderzeniową i zniszczenia powierzchniowe, minimalizując jednocześnie promieniowanie.
- Minimalizacja falloutu: W wybuchu powietrznym produkty rozszczepienia (źródło promieniowania) są wznoszone w atmosferę, ulegają rozpadowi i rozproszeniu, zanim osiądą na ziemi w znaczącej ilości. Wybuch naziemny (ground burst), konieczny do zniszczenia utwardzonych celów (jak silosy), wciąga miliony ton ziemi i betonu, które stają się radioaktywne, wracając na ziemię jako ciężki opad.
- Szacunek Rusha: Jeśli cele wojskowe (główny generator falloutu) nie zostaną uderzone, a weźmiemy pod uwagę mniejsze głowice, ilość materiału radioaktywnego spadającego na USA może stanowić zaledwie 5% tego, co przewidywano w szczycie Zimnej Wojny.
Schronienie i EMP: Przygotowanie to podstawa
Ponieważ większość ludzi przeżyje, kluczowe staje się odpowiednie przygotowanie:
- Zasada masy: Ochrona przed promieniowaniem jest prosta: masa. Należy umieścić jak najwięcej gęstego materiału między sobą a źródłem promieniowania. Już około 25 cm piasku zapewnia podobną ochronę co 60 cm wody.
- Gdzie się schronić? O ile piwnica chroni przed promieniowaniem horyzontalnym, środkowe piętra ciężkich, betonowych wieżowców oferują lepszą ochronę przed opadem z góry niż piwnica w drewnianym domu.
- Liczniki Geigera: Konieczność. Bez miernika nie da się ocenić poziomu zagrożenia i podjąć decyzji o wyjściu.
- Woda i żywność są bezpieczne: O ile są szczelnie zamknięte, żywność i woda nie stają się radioaktywne. Promieniowanie gamma nie jest w stanie zmienić ich składu chemicznego ani jąder atomowych.
- EMP (Puls elektromagnetyczny): O ile skala EMP jest niepewna, nie należy spodziewać się totalnej, globalnej ciemności. Częściowe uszkodzenia sieci i elektroniki są prawdopodobne, ale nie totalne. Zaleca się ekranowanie kluczowych urządzeń.
Nuklearna zima: Przypadek wątpliwy
Hipoteza „nuklearnej zimy”, która zakłada globalne zaciemnienie i masowe głodzenie, jest ostro krytykowana przez Rusha:
- Modele te zostały stworzone przy założeniu określonego wyniku i były finansowane przez grupy antynuklearne.
- Krytyka dotyczy założeń: symulacje opierają się na wojnie w regionach o słabym budownictwie (Indie/Pakistan), w lecie (lepsza cyrkulacja) i blisko równika.
- Bardziej realistyczny jest scenariusz „jądrowej jesieni”, a wojna nuklearna zimą nie spowodowałaby katastrofalnych zmian klimatycznych.
Przygotuj się, zamiast być Fatalistą
Największym zagrożeniem jest wszechobecna fatalistyczna narracja, która zniechęca do jakichkolwiek przygotowań. Jeśli przyjmiemy, że 80% ludzi przeżyje, to brak przygotowania do przetrwania kilku miesięcy bez infrastruktury jest skrajną nieodpowiedzialnością. Zamiast czekać na zagładę warto zacząć podstawowych przygotowań:
- Zapas jedzenia i wody na 3 miesiące.
- Licznik Geigera.
- Wiedza o tym, jak budować podziemne schronienie (schron przydomowy) z dostępnych materiałów.
Scenariusz po ataku to nie Mad Max, ale raczej rekonstrukcja Europy po II Wojnie Światowej – trudny, ale możliwy do opanowania. Kluczowe jest zastąpienie lęku przed magią nuklearną przez realną wiedzę opartą na fizyce i statystyce.




