W miarę narastania obaw przed globalnym konfliktem firmy technologiczne prześcigają się w zabezpieczaniu serwerów, przekształcając silosy rakiet nuklearnych i opuszczone kopalnie w superbezpieczne centra danych w schronach. Tymczasem tysiące Amerykanów dołącza do obozów stworzonych z myślą o przetrwaniu katastrof, a nawet III wojny światowej.
W obliczu rosnących napięć geopolitycznych na świecie oraz obaw przed globalnym konfliktem, w Stanach Zjednoczonych dynamicznie rozwija się rynek schronów o wysokim poziomie bezpieczeństwa. Dawne instalacje wojskowe z okresu zimnej wojny oraz specjalnie zaprojektowane fortece zyskują zupełnie nowe przeznaczenie. Współczesne przygotowania na potencjalny kryzys nie dotyczą już jednak wyłącznie jednostek, ale i wielkich korporacji technologicznych, które próbują zabezpieczyć kluczowy zasób dzisiejszego świata – infrastrukturę sztucznej inteligencji (AI).
Podziemne silosy rakietowe jako centra danych AI
Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów adaptacji obiektów militarnych jest potężny, wycofany z użytku kompleks silosów rakietowych armii USA w pobliżu Denver w stanie Kolorado. Ta podziemna struktura o głębokości odpowiadającej 16-piętrowemu budynkowi, została zakupiona przez inwestora Nicka Hika. Obiekt, który pierwotnie chronił i kontrolował trzy rakiety nuklearne Titan, przechodzi renowację wartą około 30 milionów dolarów. Cel jest jasny: przekształcenie 200 tysięcy stóp kwadratowych powierzchni w ultrawizualne i bezpieczne centrum danych dla algorytmów sztucznej inteligencji.
Przenoszenie serwerów pod ziemię rozwiązuje dwa fundamentalne problemy branży technologicznej: bezpieczeństwo fizyczne przed atakiem oraz chłodzenie. Grube, żelbetowe ściany konstrukcji potrafią wytrzymać ogromne ciśnienie i blokować promieniowanie nuklearne. Ponadto, podczas gdy latem temperatury na powierzchni w Kolorado sięgają wysokich wartości, pod ziemią stale utrzymuje się naturalna temperatura na poziomie około 11 stopni Celsjusza (52°F). Taka stabilność pozwala zaoszczędzić ogromne ilości energii elektrycznej, z której nawet jedna trzecia w tradycyjnych centrach danych jest zużywana na systemy chłodzenia. Nick Hik planuje w przyszłości uniezależnić obiekt od zewnętrznej sieci energetycznej poprzez instalację miniaturowych reaktorów jądrowych.
Umieszczanie serwerów pod ziemią staje się trendem globalnym. Podobne rozwiązania funkcjonują już w Szwecji (schron Pionen goszczący serwery WikiLeaks), w Norwegii (dawna kopalnia kamieni szlachetnych zasilana wodą z fiordów) oraz w Pensylwanii, gdzie firma Iron Mountain zarządza gigantycznym centrum danych w opuszczonej kopalni wapienia. Eksperci zauważają jednak, że podziemna infrastruktura niesie za sobą wyzwania – konieczność kosztownej wentylacji generowanego przez serwery ciepła oraz walkę z naporem wód gruntowych.
Fortitude Ranch: Cywilne fortece i obrona na powierzchni
Równolegle do zabezpieczania danych, rozwija się ruch preppersów, czyli osób przygotowujących się na załamanie porządku społecznego. Drew Miller, emerytowany pułkownik wywiadu Sił Powietrznych USA, stworzył sieć samowystarczalnych społeczności o nazwie Fortitude Ranch. Pierwszy z takich 20-akrowych obiektów zlokalizowany jest w bezpiecznej odległości od dużych miast w Teksasie.
Strategia obronna Fortitude Ranch różni się od klasycznego podejścia polegającego wyłącznie na ukrywaniu się pod ziemią. Choć schrony chroniące przed opadem radioaktywnym są kluczowym elementem bazy, pułkownik Miller podkreśla, że w przypadku realnego kryzysu kluczowa jest defensywa na powierzchni. Główny budynek bazy został wzniesiony z grubych drewnianych bali, które doskonale zatrzymują pociski. Obywatele decydujący się na członkostwo muszą przejść szkolenia strzeleckie prowadzone przez byłych wojskowych oraz stale pełnić wartę, zabezpieczając wyczyszczone linie ognia przed potencjalnymi grupami szabrowników.
Praktyczne porady i zasady przetrwania w schronie
Oto kilka konkretnych wskazówek oraz rozwiązań logistycznych, które umożliwiają długoterminową egzystencję w odizolowanej społeczności:
Samowystarczalność żywnościowa: Podstawą przetrwania jest dywersyfikacja źródeł białka. Na farmie prowadzona jest hodowla zwierząt, w tym drobiu z własnymi inkubatorami do stałego odnawiania stada.
Uprawy awaryjne: Poleca się sadzenie roślin odpornych, łatwych w uprawie i kalorycznych, takich jak topinambur (słonecznik bulwiasty), który rośnie bezproblemowo na trawnikach i dostarcza jadalnych bulw.
Cicha eliminacja i łowiectwo: Poza bronią palną przeznaczoną do obrony, w arsenale powinna znajdować się broń cicha, np. kusze. Użycie broni palnej do upolowania zwierzyny w czasie kryzysu mogłoby zdradzić pozycję obozu potencjalnym napastnikom.
Zapasy kryzysowe: Magazynowanie racji żywnościowych o długim terminie przydatności do spożycia powinno być traktowane jako ostateczność. Członkowie schronów przechowują tam również środki higieniczne, leki oraz alkohol.
Model społeczności turystyczno-awaryjnej: Schrony tego typu działają w systemie komercyjnym. Wykupienie członkostwa i rezerwacja pokoju na 10 lat pozwala na korzystanie z obiektu jak z domku letniskowego w czasach pokoju, gwarantując jednocześnie schronienie w razie nagłego wybuchu wojny lub pandemii.
Podsumowanie
Wzrost globalnego niepokoju sprawia, że militarne bunkry z czasów zimnej wojny oraz nowoczesne, ufortyfikowane osady stają się kluczową linią obrony nie tylko dla ludzi obawiających się upadku cywilizacji, lecz także dla infrastruktury technologicznej napędzającej sztuczną inteligencję. Szanse na przetrwanie w czasie globalnego kryzysu zależą od zorganizowanej obrony na powierzchni, a nie wyłącznie od głębokiego ukrywania się w podziemnych schronach. Kluczowym elementem długofalowego bezpieczeństwa w osadach survivalowych jest szkolenie medyczne, militarne członków, posiadanie zapasów medycznych oraz odnawialnych źródeł żywności. Popyt na prywatne schrony w USA skokowo wzrasta w momentach globalnych kryzysów (np. pandemii COVID-19) oraz w okresach polaryzacji politycznej. W Europie jest to obawa przed wybuchem wojny NATO–Rosja.
Źródło: Business Insider



