W obliczu narastającego zagrożenia geopolitycznego, kwestia bezpieczeństwa ludności staje się priorytetem, który dla polskiej administracji wydaje się być jedynie odległymi planami oraz fikcją na papierze. Najnowsze analizy, bazujące na oficjalnych danych i doniesieniach medialnych, malują dramatyczny obraz stanu gotowości obrony cywilnej, a zwłaszcza infrastruktury schronowej w Polsce. Mimo miliardowych wydatków na zbrojenia i retoryki wojennej, zwykli Polacy nie mają się gdzie schronić.
Fikcja liczb: Schrony a „Miejsca Doraźnego Schronienia”
Oficjalna inwentaryzacja Państwowej Straży Pożarnej (PSP) wskazuje na istnienie ponad 234 000 obiektów schronienia na terenie kraju. Liczba ta brzmi imponująco, jednak jest źródłem celowej dezinformacji. Jak wynika z ujawnionych danych, aż 90% tych miejsc to tzw. Miejsca Doraźnego Schronienia (MDS), czyli zwykłe piwnice w blokach, garaże podziemne czy inne pomieszczenia, które nie zapewniają ochrony przed falą uderzeniową, promieniowaniem czy skażeniem chemicznym.
Prawdziwych, hermetycznych schronów, czyli budowli odpornych na zniszczenie i wyposażonych w systemy filtracyjne, jest w Polsce zaledwie 1903 (według najbardziej optymistycznych szacunków). Ta rażąco niska liczba oznacza, że jeden taki obiekt przypada teoretycznie na około 100 000 mieszkańców.
Taka sytuacja to efekt wieloletnich zaniedbań. Od 2010 roku, a co gorsza, od wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie, nie powstał w Polsce żaden nowy duży schron. Działania władz ograniczają się do inwentaryzacji istniejących, często zdewastowanych i nieszczelnych obiektów, co jest krytykowane jako operacja PR, mająca na celu uspokojenie opinii publicznej bez podjęcia realnych działań.
Polska na tle Świata
Kontrast jest szczególnie widoczny w porównaniu z innymi krajami:
- Szwajcaria: Uznawana za globalnego lidera w zakresie ochrony ludności. Posiada ponad 370 000 schronów, co zapewnia bezpieczne miejsce dla ponad 100% populacji. Obiekty te są regularnie sprawdzane, utrzymywane w gotowości i stanowią obowiązkowy element nowo wznoszonych budynków. Traktowanie spraw bezpieczeństwa w Szwajcarii jest modelowe.
- Niemcy: Podobnie jak Polska, zredukowały liczbę schronów po Zimnej Wojnie, jednak ich rozbudowana infrastruktura tuneli metra i parkingów podziemnych, a także potencjał finansowy, dają im większą elastyczność reakcji.
- Ukraina: Mimo trwającej wojny, system schronowy w wielu miastach, w tym w Kijowie, pozostawia wiele do życzenia – znaczna część obiektów jest zamknięta lub nienadająca się do użytku.
Strategia władzy: Ewakuacja zamiast ochrony
Zamiast budować infrastrukturę ochronną, polskie władze koncentrują się na narracji o ewakuacji, instruując obywateli, by byli gotowi do szybkiego opuszczenia domów z tzw. plecakiem awaryjnym (ucieczkowym). Taka strategia, zamiast gwarantować bezpieczeństwo, może być interpretowana jako przyzwolenie na to, aby ludność cywilna w razie eskalacji była pozostawiona sama sobie, co budzi poważne pytania o intencje i priorytety państwa.

Ponadto, wprowadzona przez PSP aplikacja i mapa schronów okazała się myląca i niepraktyczna, z danymi, które mogą być nieaktualne i nieobowiązujące, co dodatkowo pogłębia chaos informacyjny i poczucie zagrożenia.
Podsumowanie i krytyczna ocena
Niestety muszę stwierdzić, że stan gotowości Rzeczypospolitej Polskiej do ochrony ludności cywilnej w przypadku konfliktu zbrojnego, klęski żywiołowej lub awarii przemysłowej jest mizerny. Działania podejmowane przez administrację w ostatnich latach są niewystarczające, a wręcz szkodliwe. Znamy bowiem informacje z prasy, kiedy to urząd miasta X czy Y, zezwoił na zburzenie istniejącego schronu.
Priorytetem dla rządu wydaje się być ewakuacja, a nie ochrona na miejscu zamieszkania. Jest to błąd strategiczny. Ewakuacja masowa w warunkach wojennych lub katastrofalnych jest logistycznie niemożliwa do sprawnego przeprowadzenia i prowadzi do chaosu, paniki oraz ofiar. Realna Obrona Cywilna musi opierać się na systemie schronienia blisko miejsca pobytu. Użycie terminu „Miejsce Doraźnego Schronienia” (MDS) do statystycznego zawyżania zdolności ochronnych jest nieetyczne i niebezpieczne. Obywatele, ufający oficjalnym mapom, w krytycznym momencie mogą znaleźć się w piwnicy, która nie ochroni ich przed uderzeniem drona, rakiety ani skażeniem.
Największym problemem nie jest zła wola samorządów, lecz brak klarownych, obligatoryjnych i finansowanych przez państwo przepisów budowlanych i operacyjnych. Do dziś (pomimo prac) nie ma spójnej, egzekwowanej ustawy o obronie cywilnej, która narzucałaby standardy budowy i utrzymania schronów. W państwie, w którym można szybko wprowadzać restrykcje, brak jest woli politycznej do wprowadzenia podstawowych regulacji bezpieczeństwa.
Podsumowując, system ochrony cywilnej w Polsce wymaga natychmiastowej, głębokiej reformy. Czas na PR i manipulację liczbami minął. Bezpieczeństwo ludności cywilnej jest podstawą stabilności państwa w czasie kryzysu, a obecnie ta podstawa jest iluzoryczna.
Na postawie wypowiedzi Tomasza Piekielnika




