Rząd Estonii zajmuje się kwestią obrony cywilnej (OC) w ślimaczym tempie, biorąc pod uwagę, że wojna na Ukrainie zbliża się do czwartej rocznicy – powiedział dyrektor generalny Rady Ratownictwa Margo Klaos.
Klaos dodał, że w kwestii tworzenia schronów samorządy lokalne i sektor prywatny często wyprzedzają rząd centralny, który przeznacza na obronę cywilną coraz mniejsze kwoty.
Klaos napisał niedawno artykuł opiniotwórczy, o którym we wtorek powiedział w programie „Esimene stuudio”: „Było to również nieco samokrytyczne i autoironiczne spojrzenie na długoterminowy rozwój ochrony ludności. Było to być może nieco charakterystyczne dla Estonii – raczej ostrożne: 10 lat temu, kiedy Krym został już zaanektowany, pomyśleliśmy, że być może powinniśmy zacząć rozwijać ochronę ludności. Cztery lata temu Kijów po raz pierwszy został zaatakowany przez Rosję rakietami, które uderzyły w budynki mieszkalne, i wtedy zdecydowaliśmy, że teraz zaczniemy działać”.
Budowa schronów to obszar, w którym Estonia pozostaje w tyle za wieloma innymi krajami, dodał Klaos, zauważając, że pierwsze specjalnie zbudowany schron publiczny zostanie ukończone dopiero za około rok, pięć lat po rozpoczęciu pełnej inwazji.
Zaznaczył, że państwo skupiało się przede wszystkim na budynkach, w których w razie potrzeby można by zapewnić schronienie, a nie na budowie podziemnych schronów publicznych.
„Podczas budowy nowych budynków należy zapewnić schrony pod nimi lub w ich obrębie. W przypadku wszystkich pozostałych, już istniejących budynków, wystarczy jedynie dostosować niektóre pomieszczenia. Pracujemy również nad koncepcją stworzenia mobilnych rozwiązań dla miejsc, w których nie ma możliwości natychmiastowego zbudowania odpowiedniego schronu. Są to rozwiązania podobne do tych stosowanych np. w Izraelu, gdzie schrony znajdują się na ulicach miast” – kontynuował Klaos.
Chociaż ogólnie poczyniono postępy, „jestem jednak nieco zaniepokojony tym, jakie będą kolejne kroki. Wiem, co możemy zrobić jutro, ale co stanie się pojutrze i jak daleko zajdziemy w tym pierwszym sprincie? Właśnie tym się obecnie nieco martwimy” – powiedział Klaos.
Zaznaczył również, że istotną częścią problemu jest zmniejszenie finansowania dla Rady Ratowniczej.
Na początku wojny „bardzo szybko otrzymaliśmy 51 mln euro w ramach jednorazowego zastrzyku gotówki dla Rady Ratowniczej, co pozwoliło nam rozpocząć prace nad ochroną ludności i poprawić naszą gotowość na sytuacje kryzysowe. W kolejnych latach kwota, którą otrzymaliśmy na rozwój, stale spadała: 10, 7, 5… W tym roku kierunek zmian i możliwości realizacji naszych zadań nie zmierzają naszym zdaniem w dobrym kierunku” – kontynuował dyrektor generalny. Chociaż dodatkowe finansowanie projektów na lata 2024–2027 jest już zapewnione, nie jest jasne, co stanie się po tym okresie.
„W tej chwili wiele działań realizujemy w formie projektowej, ale tak naprawdę nie powinno to tak wyglądać. Z dużym zainteresowaniem obserwuję z boku, jak obecnie przebiega rozwój wojskowej obrony narodowej: istnieją plany długoterminowe, na które zagwarantowano wieloletnie finansowanie. Wszystkie kroki, które są teraz niezbędne, można rzeczywiście przemyśleć z kilkuletnim wyprzedzeniem: potrzebne zakupy, niezbędny personel i całą resztę” – dodał Klaos.
Klaos wskazał również na to, co nazwał brakiem długofalowej wizji w zakresie ochrony cywilnej.
„To jasne, czego oczekuje się do początku przyszłego roku i te kwestie są sfinansowane. Wiemy, jakie są nasze cele za pięć lat i mniej więcej za dziesięć, ale w tym momencie nie wiemy jeszcze, co się z tymi celami stanie. Czy będziemy robić tylko to, co możemy zdziałać własnymi rękami i wzniosłymi słowami, czy też istnieją rzeczy, które należałoby już teraz zakontraktować i tak dalej” – powiedział.
Zauważył jednak, że mimo wszystko obecne podejście – polegające na wnioskowaniu do rządu o fundusze na konkretne cele i przypisywaniu niezbędnej kwoty do każdego działania – było właściwym kierunkiem.
Klaos stwierdził, że ważne jest, aby politycy, zamiast prosić o stałą kwotę pieniędzy, jasno określali, co należy zrobić. Takie podejście pozwoli im przydzielać zasoby, nawet jeśli ich wizja może czasem odbiegać od ogólnych preferencji całego kraju.
Klaos przyznał się do pewnej dozy zazdrości, gdy patrzy na niektóre sąsiednie kraje, ich finansowanie rozwoju obrony narodowej oraz rozwiązania długoterminowe. W niektórych przypadkach wyznacza się określony procent jako cel rozwoju obrony cywilnej i gotowości kryzysowej, włączając w to wytyczne dotyczące ochrony ludności oraz faktycznie realizowane działania.
Źródło: https://news.err.ee/




