W tym artykule ujawniam sekrety milionerów i miliarderów dotyczące przygotowań do kryzysu. Wyjaśnię dokładnie, czym różnią się działania bogatych ludzi, którzy przygotowują się na załamanie gospodarcze lub całkowitą awarię sieci energetycznej. Pokażę strategie, które stosują, oraz sposoby, w jakie można je wykorzystać we własnych planach obrony domu i przetrwania.
Często zastanawiamy się, co ultra-bogaci robią inaczej niż my w kwestii przetrwania. Jako konsultant dla klientów o bardzo wysokich zasobach portfela, wskazuje na kilka kluczowych aspektów, które różnią prepperską elitę od reszty społeczeństwa. Choć skala jest inna, zasady pozostają te same.
Luksusowe lokalizacje ewakuacyjne (Bug-out Locations)
Największą różnicą jest standard miejsca, do którego uciekają. Podczas gdy dla przeciętnego preppersa bazą może być przerobiony kontener morski na taniej działce (kosztujący ułamek fortuny), dla miliardera jest to posiadłość warta 10 milionów dolarów, np. w Nowej Zelandii czy Teksasie. Wygląda jak rezydencja z Beverly Hills, ale pełni funkcję samowystarczalnej twierdzy. Lekcja dla nas: Nie musisz mieć rezydencji. Ważne, byś miał dach nad głową, zapasy żywności, wody i podstawowe narzędzia do przetrwania.
Naszym „złotem” w survivalu zielonym jest wiedza o roślinach jadalnych i leczniczych oraz umiejętność zdobycia wody, a nie tylko luksusowa willa, która w czasie kryzysu staje się wielkim, widocznym celem.
Drugi paszport – konieczność czy gadżet?
Wielu bogatych ludzi inwestuje w drugie obywatelstwa. Często kwestia ego lub nudy. W przypadku prawdziwego krachu ekonomicznego lub upadku sieci, najlepiej zostać tam, gdzie znasz kulturę, język i obowiązujące normy (w naszym przypadku – w Polsce). Ucieczka do egzotycznego kraju, którego realiów nie znasz, może być pułapką.
Zasada „Backupu do Backupu”
Bogaci mają po prostu wszystkiego więcej. Jeśli Ty masz dwa generatory, oni mają dwanaście. Jeśli Ty masz zapas jedzenia na rok, oni mają na dwa lata. Stać ich na to, by kupować hurtowo i tworzyć wielowarstwowe systemy rezerwowe. Lekcja dla nas: Posiadaj duble kluczowych narzędzi (noże, siekiery, krzesiwa). Jeśli coś jest krytyczne dla Twojego przeżycia, musisz mieć przynajmniej jedną sztukę zapasową.
W naszych warunkach klimatycznych, gdy temperatura w nocy potrafi spaść do -20 stopni, brak sprawnego źródła ciepła (lub zapasowego generatora/pieca) to wyrok. Nie potrzebujesz 12 generatorów jak miliarder, ale potrzebujesz jednego sprawnego i alternatywy w postaci porządnego pieca „kozy” oraz zapasu drewna.
Złoto, srebro i gotówka „pod ręką”
W sytuacjach kryzysowych płynność finansowa jest kluczowa. Miliarderzy przechowują ogromne ilości fizycznej gotówki i metali szlachetnych w bezpiecznych, ognioodpornych sejfach poza systemem bankowym. Daje im to pewność, że przetrwają miesiące, a nawet lata finansowej izolacji.
Outsourcing przygotowań
Najbogatsi zatrudniają ludzi, którzy wdrażają plany za nich. Kiedy ekspert mówi im: „Potrzebujecie systemu zabezpieczeń obwodowych”, oni po prostu wydają polecenie pracownikom. My musimy robić wszystko sami (często przy „pomocy” dzieci, co bywa wolniejsze niż praca w pojedynkę).
Menu godne miliardera
Nawet w czasie kryzysu bogaci nie chcą rezygnować z jakości życia. Zamiast polegać wyłącznie na ryżu i fasoli, inwestują w wysokiej jakości żywność liofilizowaną: steki z polędwicy, kiełbaski, a nawet hamburgery. Zapobiega to tzw. „zmęczeniu jedzeniem”, które w długotrwałym stresie może znacząco obniżyć morale.
W psychologii przetrwania (którą się zajmuję) jedzenie ma kolosalne znaczenie. Jeśli przez miesiąc jesz tylko liofilizowaną kaszę lub racje morskie, Twoja psychika zacznie siadać. Puszka dobrych polskich flaków, bigosu czy liofilizowany stek w piwinicy to nie luksus – to paliwo dla Twojej woli walki.
Moja rada? Nie patrz z zazdrością na miliarderów. Wielu z nich bez swoich „wynajętych rąk” nie przeżyłoby tygodnia w lesie pod Augustowem. Skup się na umiejętnościach (survival, SERE, pierwsza pomoc) i budowaniu lokalnej społeczności. W Polsce, w razie „W”, sąsiad rolnik z traktorem i zapasem ziemniaków będzie wart więcej niż sztabka w sejfie. Bądźcie gotowi, ale zachowajcie zdrowy rozsądek. I pamiętajcie – najlepiej przygotowany to ten, który nie musi nikogo pytać o drogę do swojej bazy. Jeśli ktoś ma taką możliwość finansową warto mieć przydomowy schron.




