W sercu kampusu Whiteknights Uniwersytetu w Reading (Anglia), pośród nowoczesnych budynków akademickich i zieleni, znajduje się niezwykła pamiątka z czasów zimnej wojny. To „Regional War Room 6” – betonowa cytadela zaprojektowana tak, aby przetrwać atak nuklearny i umożliwić przetrwanie struktur państwowych w obliczu najczarniejszego scenariusza w historii ludzkości.
Forteca w cieniu atomowego zagrożenia
Budowla powstała na początku lat 50. XX wieku, w okresie narastającego napięcia między Wschodem a Zachodem. Była częścią ogólnokrajowej sieci centrów dowodzenia, które miały przejąć kontrolę nad krajem po ewentualnym uderzeniu nuklearnym. W przypadku ataku na Londyn, to właśnie z tego miejsca regionalny komisarz miał zarządzać przetrwaniem ludności cywilnej, zasobami żywności oraz służbami ratunkowymi w regionie obejmującym Berkshire, Buckinghamshire, Oxfordshire i okoliczne hrabstwa.
Schron charakteryzuje się niezwykle solidną konstrukcją. Jego ściany wykonane są z zalanego betonu o grubości blisko 1,5 metra, co miało zapewnić ochronę nie tylko przed falą uderzeniową, ale przede wszystkim przed śmiertelnym promieniowaniem.
Życie w betonowym obiekcie
Wnętrze schronu zostało zaprojektowane z myślą o funkcjonalności i maksymalnej izolacji. Centralnym punktem obiektu jest dwupoziomowa sala operacyjna, z której dowódcy mogli obserwować status regionu na mapach umieszczonych za szybami. Wokół niej rozmieszczono liczne biura, centrale telefoniczne oraz pomieszczenia techniczne.
Choć schron mógł pomieścić około 50 osób, warunki wewnątrz byłyby dalekie od komfortowych. Zaprojektowano go jako autonomiczną jednostkę z własnymi systemami filtrowania powietrza, generatorami prądu oraz zapasami wody. Mimo to, świadomość, że na zewnątrz mogło dojść do całkowitego zniszczenia świata, czyniła z tego miejsca klaustrofobiczną przestrzeń pełną napięcia.
Od zapomnienia do ochrony dziedzictwa
Wraz z postępem technologicznym i pojawieniem się bomb wodorowych o znacznie większej sile rażenia, małe regionalne bunkry tego typu stały się przestarzałe. W latach 60. rola obiektu zaczęła maleć, aż w końcu został przekazany uniwersytetowi. Przez dziesięciolecia uczelnia wykorzystywała go jako nietypowy magazyn biblioteczny – grube mury zapewniały stabilną temperaturę idealną do przechowywania dokumentów, choć problemem stała się z czasem wilgoć i pleśń. To samo dotyczy większości tego typu obiektów, nawet nowszych.
Przez lata nad schronem wisiało widmo rozbiórki. Plany zagospodarowania terenu z 2007 roku zakładały wyburzenie konstrukcji, by zrobić miejsce pod parking. Dzięki staraniom historyków i lokalnych społeczników, w 2009 roku obiekt został wpisany na listę zabytków. Uznano go za jeden z najlepiej zachowanych przykładów architektury obronnej z wczesnego okresu zimnej wojny w Wielkiej Brytanii.
Podsumowanie
Schron pod Uniwersytetem w Reading to rzadki i niezwykle cenny zabytek zimnej wojny, który służy jako namacalne przypomnienie o czasach, gdy świat realnie przygotowywał się na nuklearny armagedon. Obiekt miał służyć jako centrum dowodzenia (War Room) dla Regionu 6 w przypadku wojny atomowej (zimna wojna). Ściany o grubości 1,5 metra miały chronić przed promieniowaniem i wybuchem bomby atomowej o sile zbliżonej do tej z Hiroszimy.
Te schrony nie są przeznaczone dla zwykłych obywateli. Ludziom nakazano by pozostać w domach. W Wielkiej Brytanii bowiem – w przeciwieństwie do Szwajcarii czy Szwecji – nie istnieje plan masowej ochrony ludności cywilnej. Wybuch bomby nuklearnej byłby rodzajem kataklizmu. To coś, o czym zapewne nie chcemy myśleć, jednak uważam, że niedawne wydarzenia w światowej polityce sugerują, iż niektóre z tych scenariuszy mogą stać się rzeczywistością.
Odkrycie to pokazuje, że historia wielkiej polityki często ukryta jest pod naszymi stopami. Ochrona takich obiektów pozwala przyszłym pokoleniom zrozumieć lęki i wyzwania minionej epoki. Z drugiej zaś strony, spora część tego tyou obiektów, po remoncie może być nadal wykorzystywana dla ochrony ludności.
Źródło: www.bbc.com




