Według nowego badania, w przypadku globalnej katastrofy – takiej jak wojna nuklearna, gigantyczna erupcja wulkanu czy uderzenie dużej asteroidy – najlepszym miejscem do przebywania jest Australia.
Naukowcy przyjrzeli się miejscom o największej odporności na globalne zagrożenia katastroficzne. Chodzi o wydarzenia, które mogłyby doprowadzić do śmierci ponad 10% ludzkiej populacji w ciągu kilku miesięcy lub lat.
„Tego typu katastrofy są mało zbadane, ponieważ prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest niewielkie” – powiedział w rozmowie z Live Science główny autor badania, Florian Ulrich Jehn, naukowiec z FernUniversität w Hagen w Niemczech. „To sprawia, że łatwo je zignorować”.
Pewne kraje i regiony wykazują mniejszą odporność w obliczu niektórych katastrof, nawet jeśli są zamożne. Na przykład państwa dysponujące bronią jądrową – takie jak USA, Wielka Brytania, Francja, Izrael, Rosja, Pakistan czy Indie – są bardziej narażone na wciągnięcie w konflikt nuklearny. Sprawia to, że Półkula Północna, na której leżą państwa NATO, jest bardziej podatna na atak jądrowy niż miejsca na Półkuli Południowej.
Australia na czele zestawienia
Australia okazała się najlepszą lokalizacją do przetrwania katastrofy, która mogłaby dziesiątkować populację globu. Działa na jej korzyść położenie na półkuli Południowej, z dala od miejsc najbardziej narażonych na ewentualny konflikt jądrowy (choć autorzy ostrzegają, że sojusz z USA może zwiększać jej poziom ryzyka). Ponadto Australia jest znaczącym producentem żywności, posiada zróżnicowane strefy klimatyczne oraz rozbudowaną infrastrukturę energetyczną.
Kolejnymi najlepszymi miejscami są Argentyna, Brazylia oraz Nowa Zelandia:
- Nowa Zelandia uplasowała się niżej niż Australia ze względu na obecność aktywnych wulkanów, mniejszą bazę przemysłową oraz położenie wśród oceanu, co czyni ją podatną na falami tsunami.
- Brazylia i Argentyna borykają się z kolei z wysokim poziomem nierówności społecznych oraz historyczną niestabilnością polityczną.
Badacze wskazują, że mocnym kandydatem na bezpieczne schronienie była również Islandia. Jednak jej położenie daleko na północy sprawia, że jest niezwykle podatna na gwałtowne spadki temperatur, gdyby doszło do zdarzenia blokującego światło słoneczne (np. zimy nuklearnej lub wulkanicznej).
Odporność to nie tylko bogactwo
Autorzy badania podkreślają, że Australia nie jest gwarantowanym „azylem apokalipsy” dla nikogo – podobnie jak żaden inny kontynent. Wystarczająco poważna katastrofa wciąż mogłaby wywołać tam nieurodzaj, braki w dostawach, epidemie chorób, załamanie infrastruktury i poważne napięcia społeczne. Uzależnienie Australii od złożonej, nowoczesnej infrastruktury mogłoby wręcz stać się jej słabym punktem, gdyby globalne łańcuchy dostaw przestały działać na całe lata.
Kluczowym wnioskiem z badania jest to, że ogólna odporność na kataklizmy nie jest po prostu tożsama z bogactwem kraju, a kluczowe znaczenie mają geografia, samowystarczalność żywnościowa oraz niezależność energetyczna.
Źródło: Jehn, F. U., Rössler, M., Kemp, L., Cassidy, M., Kallenborn, Z., Martínez, J. B. G., Mani, L., & Boyd, M. (2026). No place to hide? Regional resilience and vulnerability to global catastrophic risk. Global Challenges, 10(8), e70146. https://doi.org/10.1002/gch2.70146




